|
KARABIN PRZECIWPANCERNY Ur |
Prace
badawcze nad bronią ppanc piechoty zapoczątkowano w Polsce na przełomie
lat 20 - tych i 30 - tych. Punktem wyjścia były badania amunicji małokalibrowej
o wielkiej prędkości początkowej pocisku. Ich inicjatorem był ppłk
dr Tadeusz Felsztyn z Instytutu Technicznego Uzbrojenia, który w 1931
r. rozpoczął próby z tego rodzaju amunicją firmy Hagler. Dalsze
prace podjęło Biuro Studiów Państwowej Fabryki Amunicji w Skarżysku
Kamiennej. Celem prac było opracowanie naboju z pociskiem kal. 7,92 mm,
osiągającym prędkość początkową
powyżej 1000 m/sek. Początkowo stosowano pocisk typu SC (identyczny,
jak w amunicji karabinowej), zwiększano jedynie ładunek prochowy i
wypróbowywano różne rodzaje prochów nitrocelulozowych. Badania
prowadzono na stanowisku doświadczalnym, wykorzystując standardowe
lufy mauserowskie. Po zastosowaniu prochu progresywnego i nowego pocisku
typu DS, na stanowisku doświadczalnym osiągnięto prędkość początkową
rzędu 1300 m/sek. Pocisk typu DS miał wydłużoną część
cylindryczną, zlikwidowano w nim stożek tylny, zmniejszono ostrołuk.
Pocisk miał rdzeń ołowiany w płaszczu stalowym melchiorowanym i ważył
14,579 g. |
W trakcie badań stwierdzono bardzo szybkie zużywanie lufy i
problemy z zakleszczaniem się łuski wskutek działania wysokich ciśnień.
Skłoniło to do podjęcia prac nad zupełnie nowym typem naboju. Bez
zmian pozostał tylko pocisk, na nowo opracowano łuskę i ładunek
prochowy. Nowa łuska miała długość 107,67 mm, wykonano ją ze stopu
miedzi 67% i cynku 23%. Elaborowano ją 11,15 g prochu bezdymnego. Łączna
masa naboju wynosiła 64,25 g, a długość całkowita równała się
131,2 mm. Pocisk typu DS wystrzeliwany z lufy karabinu wz. 35 osiągał
prędkość początkową w granicach 1250 - 1275 m/sek. Źródła włoskie
podają prędkość wylotową nieco niższą - 1216 m/sek, na pewno
podano ją na podstawie pomiarów, trudno dociec, co było przyczyną
takiego spadku (o 34 - 59 m/sek). Po decyzji o podjęciu produkcji
karabinu rozpoczęto wytwarzanie tej amunicji, nazwanej oficjalnie ,,7,9
mm nabój DS", w P.W.U. państwowej Fabryce Amunicji w Skarżysku
Kamiennej. Mosiądz dostarczała Huta Norblin. Łuski pierwszych partii
nie miały znakowanego dna; wynikało to zarówno z ich prototypowego
charakteru, jak i całkowitego utajnienia nowej amunicji. Nie jest całkowicie
jasne, gdzie wykonano pierwszą partię - 5000 szt. zamówione pod
koniec 1935 r. dla prób z karabinem wz. 35. Później dno łusek było
oznaczane końcówką daty rocznej; znane są łuski z datami ,,37"
i ,,38". Amunicję pakowano w pudełka kartonowe, po 12 szt. Na
etykiecie znajdowało się godło państwowe (znak firmowy PFA Skarżysko)
i napis: "P.W.U. FABRYKA AMUNICJI". Poniżej umieszczano
informację o ilości nabojów, oficjalną ich nazwę: 7 ,9 mm nab.
"DS", wreszcie numer partii i datę roczną. 12 pudełek
umieszczano w hermetycznie zamkniętej puszce cynkowej, puszki
umieszczano w drewnianych skrzynkach.Prace nad karabinem ppanc rozpoczęły się w początkach lat 30-tych. Jedną z pierwszych testowanych konstrukcji był kb ppanc pomysłu kpt. Kapkowskiego. Broń ta przechodziła próby w pocz. 1932 r. Trzeba dodać, że wszystkie prace nad tego rodzaju uzbrojeniem były ściśle tajne. Następny krok został wykonany dopiero po opracowaniu w Skarżysku nowej amunicji. Tym razem do pracy nad projektem zaangażowano młodego inżyniera z P.W.U. Józefa Maroszka. Ten absolwent Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej (z 1931 roku) miał za sobą opracowanie udanego karabinu powtarzalnego KP - 32, charakteryzującego się uproszczoną technologią produkcji. |
Nie
można ustalić dokładnej daty rozpoczęcia prac przez Maroszka.
Oficjalna uchwała Komitetu do Spraw Uzbrojenia i Sprzętu o podjęciu
pracy nad karabinem ppanc zapadła 1 sierpnia 1935 r. Skoro jednak pr ototyp karabinu poddano próbom już w październiku 1935 r., prace
musiały zacząć się przed tą datą. Po próbach wytrzymałościowych
prototyp skierowano na strzelania na poligon w Brześciu n/Bugiem, a
potem do Pionek. W Brześciu okazało się, że pocisk z odległości
300 m przebijał płytę pancerną grubości 15 mm. W czasie pokazu w
C.B.B. w Zielonce osiągnięto ten sam wynik, przy czym płyta była
ustawiona pod kątem 30 stopni. Pocisk wybił otwór o średnicy
trzykrotnie większej niż jego kaliber. W zadowalający sposób udało
się rozwiązać problem żywotności lufy, była ona w stanie wytrzymać
do 300, a nie, jak początkowo, 20 - 30 strzałów. W tym samym czasie
testowano jeszcze inny kb ppanc konstrukcji A. Karczewskiego,
zaopatrzony w oporopowrotnik. Wspomniana broń nie mogła jednak
konkurować z karabinem Maroszka i KSUS 25 listopada 1935 r. zatwierdził
do uzbrojenia ten ostatni. W grudniu Minister Spraw Wojskowych złożył
zamówienie na serię próbną 5 karabinów wraz z lufami zapasowymi i
5000 szt. amunicji. Zrealizowała je Zbrojownia nr 2 w Warszawie, a
wyprodukowane karabiny skierowano do C.W.Piech. w Rembertowie, gdzie
poddano je dalszym próbom. Zakładano, że dostarczenie pierwszych 1000
szt. kb ppanc wz. 35 powinno nastąpić do maja 1937 r. Państwowa
Fabryka Karabinów w Warszawie otrzymała zamówienie na ogółem 7610
szt., z czego pierwsze 2000 dostarczono do października 1938 r. Z
dokumentów wynika, że do sierpnia 1939 r. dostarczono ponad 3500 szt.
Znane obecnie numery fabryczne nasuwają inne wnioski. Najwyższe z nich
oscylują około 6500, a numery luf powyżej 15.000. Czyżby było to
potwierdzeniem, że wyprodukowano niemal wszystkie zamówione karabiny?
Zgodnie z etatem, kb wz. 35 był bronią ppanc plutonu, a więc np.
kompania piechoty lub szwadron kawalerii miały być uzbrojone w 3 kb wz.
35, oznacza to potrzebę posiadania ok. 4500 - 5000tys szt. broni.
Ustalanie takiego etetu nie miałoby sensu, gdyby nie dysponowano
dopowiednią ilością uzbrojenia. Zakładano, że kb wz. 35 będzie obsługiwany
przez dwie osoby. |
Broń
była dostarczana w drewnianych skrzyniach o wymiarach 1780 x 270 x 183
mm malowanych na kolor szary lub khaki, na skrzyniach malowano czarną
farbą napis "Nie wolno o twierać/ARnr1/Nr1/sprzęt mierniczy"
(jedyna taka skrzynia znajduje się w Muzeum w Biłgoraju). Skrzynia
zawierała karabin ppanc wz. 35, 3 zapasowe lufy, klucz do luf, 3
magazynki zapasowe z amunicją oraz instrukcję o nazwie "Dodatek
do instrukcji o broni piechoty. Część I. Karabin wzór 35."
(przygotował ją Departament Piechoty, wydano ją w Warszawie w 1938 r.
i opatrzono klauzulą "MOB", co było równoznaczne z jej
utajnieniem). Skrzynie trzymano początkowo w centralnych składnicach,
a do poszczególnych pułków dostarczano je sukcesywnie między
kwietniem a lipcem 1939 r., ostatnie pułki piechoty otrzymały je już
w sierpniu 1939 r. W oddziałach nadal składowano je jako ściśle
tajny zapas mobilizacyjny, ich otwarcie mogło nastąpić tylko na
rozkaz Ministra Spraw Wojskowych. W dniu 15 lipca 1939 r. wydał on zarządzenie
o zapoznaniu dowódców i żołnierzy przewidzianych jako obsługa
"ze sprzętem specjalnym". Zezwalało ono na otwarcie tylko
"jednej skrzyni oznaczonej AR I i 21 k EKSPORT". Cały pokaz
połączony ze strzelaniem był ściśle tajny, jego uczestników
zaprzysięgano.Wspomniane zarządzenie nie określiło, kiedy lub w jakich okolicznościach broń ma być wydana do pododdziałów. Prawdopodobnie całkowite jej ujawnienie miało nastąpić na hasło wydane przez Szefa Sztabu Generalnego, rozkaz Ministra lub w chwili wybuchu działań wojennych. Potwierdzałoby to zarządzenie Inspektora Armii "Łódź" z dnia 27 sierpnia 1939 r., które nakazywało wydanie skrzyń do batalionów, ich otwarcie miało nastąpić po pierwszym strzale, bądź na rozkaz wyższych przełożonych. |
| Krótko przed wybuchem wojny usiłowano rozwiązać problem przenoszenia broni. Próby prowadzono od kwietnia do maja 1939 r. w Rembertowie. Ze względu na duże wymiary i masę karabinu było to istotne, tylko na niewielkie odległości kb wz. 35 daje się w miarę wygodnie przenosić w dłoni, jeśli ujmie się go mniej więcej przy końcu nakładki i łoża. W wyniku wspomnianych prób ustalono, że najlepszą metodą dla kawalerzysty będzie przenoszenie kb na pasie przez prawe ramię, lufą ku dołowi. Wymagało to jednak przeróbki strzemiączek i pasa nośnego. W marszu podróżnym broń miała być troczona do juków lub przewożona na wozie. Wydano nawet odpowiednią instrukcję dla kawalerii. Ponieważ nastąpiło to dopiero 30 sierpnia, nie mogło już w istotny sposób wpłynąć na praktykę podczas walk. Instrukcja zalecała również przygotowanie kapturka na wylot lufy i pokrowca na komorę zamkową, co miało zapobiegać przypadkowemu zanieczyszczeniu broni podczas przenoszenia. Magazynki miały być przenoszone w ładownicach do rkm wz. 28, można było w nich zmieścić 7 magazynków. Piechota miała przenosić kb ppanc na pasie, względnie przez plecy, przy czym lufa powinna być skierowana do góry - nie wydano jednak żadnej instrukcji w tej sprawie. Ostatecznie więc, we wrześniu 1939 r. radzono sobie rozmaicie; zdarzało się np, że broń nosiło kilku żołnierzy na zmianę. |
|
Opis broni |
Karabin
ppanc wz. 35 jest bronią palną powtarzalną, czterostrzałową, z
wymiennym magazynkiem pudełkowym, wystającym z łoża (magazynek
jednorzędowy). Zamek czterotaktowy, ślizgowo - obrotowy, o ryglach
symetrycznych umieszczonych w przedniej części trzonu zamkowego. Lufa
karabinu z hamulcem wylotowym, którego konstrukcja pozwalała pochłonąć
65% energii odrzutu. Karabin miał składany dwójnóg ułatwiający składanie
się do strzału. Wg relacji, odrzut przy strzale był nieznacznie
silniejszy niż przy strzale z kbk wz. 29 (Mauser).
Długość całkowita broni 1760 mm, masa broni bez amunicji 9,5 kg.
Karabin wz. 35 przeznaczony był do zwalczania celów opancerzonych na
odległościach do 300 m, z tych względów zastosowano celownik o stałej
nastawie na taką właśnie odległość. Lufa: wykonana z kutej stali, gwintowana, 6 bruzd prawoskrętnych. Długość
całkowita1200 mm. Z komorą zamkową łączona na gwint, u wylotu lufy
umocowany hamulec wylotowy łagodzący odrzut. Tylna część hamulca
stanowi jednocześnie podstawę trapezowej muszki, która miała możliwość
regulacji w płaszczyźnie poziomej (była zakołkowywana). Numeracja
fabryczna lufy zwykle nie odpowiada numerowi komory zamkowej. W tylnej
części lufy wykonano osadę dwójnogu w postaci dwu listew wiodących
i zatrzasku. Żywotność lufy instrukcja określa jako 200 strzałów,
potem należy lufę wymienić. Czynność tę miał wykonywać
rusznikarz pododdziału. Komora zamkowa. wykonana ze stali, obróbką skrawaniem. W przedniej części
celownik szczerbinkowy stały (szczerbinka prostokątna) o nastawie
odpowiadającej 300 m. W tylnej dolnej części komory gniazdo magazynka
z dwoma zaczepami (w przedniej i tylnej części). Za nim urządzenie
spustowe. Magazynek z blachy stalowej, pudełkowy, w kształcie trapezu,
o pojemności 4 nabojów. Zastosowano płaską sprężynę podajnika
wzorowaną na sprężynie mauserowskiej. |
Po napełnieniu magazynka 4
nabojami sprężyna była prawie całkowicie ściśnięta. Mogło to
powodować problemy z dosyłaniem amunicji, nie ma jednak na ten temat
żadnych informacji, a obie znane instrukcje (polska i włoska) mówią
o pojemności magazynka 4 nabojów. Wymiana magazynka wymagała posłużenia
się obiema rękami, gdyż jednocześnie należało nacisnąć oba
zaczepy magazynka. Zamek tłokowy, ślizgowo-obrotowy, ryglowany
symetrycznie dwoma ryglami w przedniej części trzonu zamkowego.
Zapasowy rygiel, współpracujący z mostkiem komory zamkowej, znajduje
się w tylnej części trzonu. przed rączką zamkową. Rączka zamkowa
prosta. Łącznie zamek składał się z 5 części: trzonu, łącznika,
trzonu iglicznego, sprężyny, opory sprężyny (dla porównania, zamek
mauserowski składał się z 8 części o znacznie bardziej
skomplikowanej technologii produkcji). Była to oryginalna konstrukcja
Maroszka, wywodząca się z karabinu KP 32. Zewnętrzne powierzchnie
lufy, komory zamkowe i cały magazynek były oksydowane łoże drewniane
z chwytem pistoletowym i nakładką. Na odwrotnej stronie nakładki
wybijano numer zgodny z numerem fabrycznym komory zamkowej. Na kolbie i
przednim bączku umieszczono strzemiączka do pasa. Dwójnóg z prętów
stalowych, składany pod lufą ku jej wylotowi. Jego konstrukcja
zapewniała dużą swobodę ruchu w płaszczyznach poziomej i pionowej,
co umożliwia swobodne nakierowywanie broni na cel. Nóżki zakończone
ostrogami. |
|
Ocena broni |
| Próby prowadzone w okresie międzywojennym wykazały, że broń działa niezawodnie, o ile nie jest zanieczyszczona. Niezawodności sprzyjała prostota konstrukcji i jej podobieństwo do standardowego uzbrojenia ówczesnego polskiego piechura. Pocisk wystrzelony z karabinu wz. 35 z odległości 300 m przebijał 15 mm płyty pancernej ustawionej pod kątem 30°, mało tego. wybijał w niej otwór o średnicy 20 mm, wybity korek mógł razić załogę pojazdu. Jak się okazało, zdeformowany pocisk był jeszcze w stanie przebić deskę o grubości 4 cm. Na podstawie zachowanych źródeł można przyjąć, że z odległości 100 m pocisk DS był w stanie przebić 33 mm pancerza; co ciekawe, instrukcja włoska podaje aż 40 mm! Ówczesny sprzęt pancerny nie miał wcale grubszego opancerzenia: dla czołgów niemieckich stosowano płyty o grubości 7 - 30 mm, w czołgach radzieckich odpowiednio 15 - 20 mm. Oznaczało to więc, że kb ppanc wz. 35 można było z odległości 100 m zniszczyć każdy czołg naszego ówczesnego przeciwnika. Natomiast wszystkie czołgi lekkie i samochody pancerne można było zwalczać z odległości ok. 300 - 400m. Relacje uczestników walk, mówiące o zniszczeniu czy uszkodzeniu lekkiego sprzętu pancernego, znajdują odzwierciedlenie w danych niemieckich. Powszechna dotychczas opinię, że ze względu na tajemnicę, jaką otoczono kb wz. 35, nie został on użyty w walce na większą skalę. Tymczasem co najmniej 40 pułków piechoty i 35 pułków kawalerii posługiwało się tą bronią od pierwszych dni konfliktu, ponadto częć pododdziałów posiadała je w ilości większej niż wynosił etat (np pułki Wileńskiej BK, Warszawska MPanc. - Motorowa). W tym miejscu należy podkreślić, że tajemnica spełniła swą rolę, a skuteczność broni była całkowitym zaskoczeniem dla Niemców. Gen. Heinz Guderian, jeszcze w trakcie kampanii, w rozmowie z Hitlerem wskazał na konieczność dostarczania jak największych ilości czołgów typu PzKfw III i IV. Jednocześnie stwierdził, że mają one dostateczną szybkość, ale wzmocnienia wymaga ich opancerzenie. Mało tego: Niemcy przyspieszyli prace nad nowym, uproszczonym modelem karabinu ppanc, nazwanego PzB 39, który był bronią jednostrzałową o maksymalnie uproszczonej produkcji. Jednak do oddziałów trafiła ona dopiero na wiosnę 1940 r., a bojowo użyto jej podczas ataku na Francję. Uczestnicy walk oceniali ją niezwykle wysoko i w miarę możliwości starali się, by nie wpadła ona w ręce wroga. Dzięki temu ocalała pewna ich liczba i dziś możemy oglądać zachowane egzemplarze w zbiorach Muzeum Wojska w Warszawie (4 egz.) oraz w Muzeum Wojska w Białymstoku (1 egz.). |
|
Dalsze losy kb wz. 35 |
Po
zakończeniu walk spora liczba karabinów dostała się w ręce wrogów,
większość tej broni zgarnęli Niemcy. Nie jest znana ich dokładna
ilość, broń otrzymała teraz oznaczenie Panzer Buchse 35 (polnisch) i
trafiła do niektórych oddziałów, np. posługiwali się nią
spadochroniarze z grupy szturmowej, która zdobywała Eben Emael. Niemcy
nie podjęli produkcji amunicji, wykorzystywano przejęte zapasy.
Ponieważ posiadane ilości PzB 35(p) nie mogły zaspokoić potrzeb
niemieckich, a ukończono prace nad własną bronią tego typu, kb wz.
35 do końca 1940 r. wycofano z linii. Część posiadanych zapasów
sprzedano do Włoch (800 egz.?). W 1941 r. wydano w Rzymie szczegółową
instrukcję tymczasową broni polskiej, którą nazwano "fucile
controcarro 35(P)". Armia włoska użyła jej na wszystkich
frontach, na których walczyła, stąd karabiny ponownie dostały się w
ręce sowieckie, a w 1943 r. pewne ilości przejęli alianci. |
|
Opracowano na podstawie: "Nowa Technika Wojskowa" numer 6/95 |
|
Copyright
2001-02 Bolek Rosiński , Łódź . Wszelkie prawa zastrzeżone !!! |