powrót do strony głównej

POLSKI PLAN OBRONNY ZACHÓD

Od 1935 r. zagrożenie ze strony Niemiec było coraz bardziej odczuwalne iw kierowniczych kołach wojskowych Polski, w miarę wzrastania potencjału wojennego III Rzeszy, systematycznie sygnalizowane. Niemniej jednak w dalszym ciągu obowiązywała przyjęta wcześniej teza o głównym zagrożeniu Polski ze wschodu, która -wbrew logice wydarzeń -ugruntowała się w świadomości i praktycznej działalności polityczno-wojskowej przywódców sanacji. Chociaż od połowy lat trzydziestych nowe tendencje i oceny w GISZ i Sztabie Głównym prowadziły do przewartościowania dotychczasowych poglądów w tej kwestii, to jednak prawem ciążenia i zgodnie z obowiązującą linią polityczną sanacji, niektóre przedsięwzięcia sztabowe były prowadzone nadal. M.in. dlatego aż do wiosny 1939 r. wysiłek planowania operacyjnego koncentrował się głównie na przygotowaniach do ewentualnej wojny ze Związkiem Radzieckim. Prace nad planem "Wschód" były kontynuacją kilkuletnich studiów operacyjnych i, zgodnie z wytycznymi Geperalnego Inspektora Sił Zbrojdziałka ppanc Bofors kaliber 37 mm podczas przeglądunych, zostały w zasadzie zakończone 4 lutego 1939 roku. W latach 1926-1935, kiedy Generalnym Inspektoratem Sił Zbrojnych kierował Piłsudski, nie prowadzono poważniejszych studiów i prac o znaczeniu operacyjnym nad przygotowaniem planu wojny z Niemcami. Dopiero po objęciu spuścizny po Piłsudskim przez Rydza-Smigłego w GISZ rozpoczęto wstępne studia na zachodnich obszarach kraju. Stanowiły one podstawowy element przygotowań do prac nad zachodnim planem operacyjnym. Wykonanie studiów powierzono generałom: Berbeckiemu,Rómmlowi, Bortnowskiemu i Kutrzebie. Oddzielne studia prowadził Sztab Główny, które przedłożył Generalnemu Inspektorowi w czerwcu 1936 r. pod nazwą Studium Niemcy. Dalej jednak obowiązywała niezmienna zasada koncentracji głównego wysiłku nad planem "Wschód". Stąd też plan wojny z Niemcami był w owym okresie jedynie wizją, której zamierzano nadać realne kształty dopiero w bliżej nie określonej przyszłości. Miał on być przy tym produktem wtórnym planu "Wschód", a więc drugorzędnym. Podobna zasada priorytetu "Wschodu" nad "Zachodem" obowiązywała w dziedzinie przygotowania terenu przyszłych dZiałań wojennych. Wszystkie niemal prace fortyfikacyjne do wiosny 1939 r. wykonywano we wschodniej Polsce. Znaczna część umocnień miała charakter ciągłych pozycji obronnych o dużym znaczeniu operacyjnym. Tolerowano też zaniedbania w dziedzinię prac nad uaktualnianiem planów mobilizacji materiałowej oraz ludzi i koni. Do 1938 r. obowiązywał plan mobilizacyjny "S" który był opracowany w 1925/1926 r. i dlatego budził zastrzeżenia wielu oficerów Sztabu Głównego. 
Jednak wszystkie próby zmierzającę do wnoszenia poprawek i bieżącego uzupełniania planu napotykały wyraźny zakaz kierowniczych władz wojskowych w myśl decyzji marsz. Piłsudskiego. Jeżeli z części planu dotyczącej mobilizacji ludzi i organizowania nowych oddziałów wyzierało daleko posunięte niedbalstwo prowadzące do chaosu organizacyjnego i improwizacji, to w części dotyczącej mobilizacji materiałowej sytuacja przedstawiała się prawie katastrofalnie. Sprawdzenie w 1935 r. możliwości wyposażenia materiałowego wojska na stopie wojennej, opierając się na planie mobilizacyjnym "S", wykazało w tej dziedzinie wiele poważnych zaniedbań. Okazało się, że braki w materiałach potrzebnych na pokrycie planowanych potrzeb wojennych są olbrzymie. Ten alarmujący stan zmusił naczelne władze wojskowe do podjęcia kroków naprawy. Zamierzeniom tym sprzyjała zmiana na stanowisku Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych i przesunięcia personalne w wojsku, a zwłaszcza w Sztabie Głównym. Latem 1935 r. podjęto prace nad nowym planem mobilizacyjnym "W", który miał wejść w życie jesienią 1937 r. Prace nad nim zostały jednak znacznie opóźnione; zaczął obowiązywać dopiero 30 kwietnia 1938 r. o godz. 24.00 na mocy zarządzenia ministra spraw wojskowych.
Jedność i giętkość -to cechy szczególne nowego planu mobilizacyjnego. Jego koncepcja wyraźnie była podporządkowana celom polityczno-strategicznym II Rzeczypospolitej, a mianowicie przystosowana do realizacji w wypadku konfliktu zarówno ze wschodnim, jak i zachodnim sąsiadem. Giętkość planu wynikała z możliwości jego wariantowania. Można więc było dokonać skrytej mobilizacji częściowej w alarmie, powołując pod broń kolejne roczniki albo określone związki i oddziały systemem indywidualnych powołań według tzw. grup kolorowych, bądź powszechnej przez wydanie oficjalnych zarządzeń i komunikatów władz. Mobilizację skrytą można było przeprowadzić w całym państwie lub na pewnych tylko jego obszarach, w zależności od stopnia i kierunku powstającego zagrożenia. Można było wariantować ją przez ustalenie dla poszczególnych obszarów państwa lub rodzajów wojsk różnych kolorów kart powołań rezerwistów do jednostek mających wykonać określone zadania. Poza planem mobilizacyjnym "W" nie podjęto jednak innych czynności w dziedzinie strategiczno-operacyjnych przygotowań państwa do obrony. Rozpoczęto je dopiero wobec wyraźnych znak zagrożenia ze strony Niemiec. Początkowo w studiach nad planem wojny z Niemcamł opierano się na założeniu, iż główny kierunek uderzenia Niemców wyprowadzony zostanie z Pomorza przez Kutno na Warszawę; ze Śląska natomiast wyjdzie tylko uderzenie pomocnicze, wiążące siły polskie na tym obszarze. 
Prusy Wschodnie oceniano jako obszar, z którego wyjść mogą płytsze lub głębsze uderzenia na tyły sił polskich. Oceny ewentualnych zamiarów przeciwnika uległy zmianie jesienią 1938 r., po zajęciu przez Niemcy Sudetów. Stwierdzono większy niż dotąd stopień zagrożenia od południowego zachodu. Wymagało to rewizji dotychczasowych ustaleń operacyjnych, zwłaszcza odnośnie do projektów rozmieszczenia odwodu głównego Naczelnego Wodza w przewidywaniu, że główne uderzenie niemieckie może wyjść ze Śląska. Generalny Inspektor Sił Zbrojnych w drugiej połowie lutego 1939 r. wydał szefowi Sztabu Głównego wytyczne do prac nad planęm zachodnim określając ogólny zamiar, wstępny podział sił i środków oraz zadań dla poszczególnych armii. 4 marca Sztab Główny przystąpił do prac nad planem obronnym "Zachód". Podczas pierwszej poświęconej tym sprawom odprawy ustalono zasady pracy i podział kompetencji wykonawczych. Zagarnięcie przez Niemcy hitlerowskie Czech i podporządkowanie tisowskiej Słowacji wpłynęły bezpośrednio na pogorszenie położenia strategicznego Polski; zagrożenie od południa, w dotychczasowych założeniach operacyjnych poważniej nie uwzględniane, stało się faktem dokonanym. Przewidywanie, że główne uderzenie armii niemieckiej może nastąpić z obszaru Śląska, zmusiło Generalnego Inspektora i Sztab Główny do zmiany założeń operacyjnych i przyśpieszenia prac nad planem. Zapowiedziana na najbliższe dni odprawa inspektorów armii w celu zapoznania z planem wschodnim została odwołana, a sztab przystąpił do natychmiastowego opracowania poprawek do założeń operacyjnych planu wojny z Niemcami. Przedstawiono je Generalnemu Inspektorowi do zatwierdzenia około 22 marca 1939 r. Załozenia strategiczne przyszłego planu opierały się na przesłankach natury polityczno-ekonomicznej i wojskowej zaczerpniętych niewątpliwie z "memorandum" gen. Kutrzeby, przedłozonego Generalnemu Inspektoratowi w styczniu 1938 r. Przewidywano w nim, ze do 1941 r. potencjał wojenny Niemiec będzie trzykrotnie wyzszy od osiągniętego w tym samym czasie przez Polskę. W 1939 r. Wojsko Polskie musi liczyć się z dwukrotną co najmniej przewagą Niemców. Oceniano przy tym, ze pomocy państw zachodnich nie odczuje się na froncie polskim zbyt szybko. Początkowy więc okres wojny Polska musi przetrwać w odosbbnieniu. Takie załozenie rodziło konieczność obrony ta wszelką cenę zachodnich obszarów kraju. Najbardziej zasobnych pod względem ludzkim i materiałowym.. 
 Powyzsze założenia strategiczne stanowiły podstawę operacyjnej części planu wojny z Niemcami. Oceniając mozliwości przeciwnika stwierdzono, iz ma on Prezydent Mościcki w otoczeniu genarałów pełną inicjatywę i moze wykonać zaskakujące uderzenie. Dlatego rozpocząć moze wojnę w chwili dla strony polskiej najmniej dogodnej, a więc przed ukończeniem rozwinięcia sił polskich, a nawet mobilizacji. W polskich kołach wojskowych zakładano, ze uderzenie na Polskę moze mieć cele polityczno-militarne o róznym zasięgu: na całym froncie, z dążnością do natychmiastowego zniszczenia Polski, lub tez o charakterze lokalnej akcji zaczepnej w Gdańsku czy na całym Pomorzu, ewentualnie takze przeciwko Wielkopolsce, jako wynik "końcowy" rewindykacji dawnych terytoriów Niemiec "okrojonych" traktatem wersalskim. Sztab Główny, rozważając wariant uderzenia przeciwnika na całym froncie, słusznie oceniał rejony rozmieszczenia głównych zgrupowań wojsk niemieckich i kierunki ich uderzeń. Na południu przewidywano koncentrację dwóch zgrupowań nieprzyjaciela: główne -w rejonie Wrocław, Opole, z prawdopodobnym kierunkiem uderzenia przez Łódź i Piotrków na Warszawę; pomocnicze -w rejonie Górnego Śląska i Moraw, na Kraków. Na północy spodziewano się działania równiez dwóch zgrupowań. Rozmieszczone na Pomorzu dążyć miało -według oceny Sztabu Głównego -do połączenia przez "korytarz" z Prusami Wschodrlimi, a następnie nacierać prawdopodobnie na Bydgoszcz, Kutno, Warszawę. Zgrupowanie zaś z Prus Wschodnich na Toruń lub bezpośrednio na Warszawę. Dość trafnie oceniano również siły niemieckie, które w wypadku wojny zostaną użyte przeciw Polsce. Obliczano, że z około 110-120 jednostek (dywizji), jakie Niemcy zdolne są zmobiliżować, około 70-80 (w tym 5 pancernych, 4 zmotoryzowane i 4 lekkie) skierowanych zostanie na front polski
Luftwaffe oceniano na około 3500 samolotów bojowych (około 1500 samolotów bombowych, 1000 myśliwskich i 670 rozpoznawczych). Na froncie polskim spodziewano się większości lotnictwa bombowego. Przewidywano, że gros lotnictwa myśliwskiego zostanie użyta na zachodnim froncie i do obrony przeciwlotniczej kraju. Plan operacyjny "Zachód", uwzględniając przede wszystkim dużą przewagę liczebną i materiałową agresora, zakładał defensywny charakter działań wojennych. Naczelne Dowództwo polskie zamierzało:  -bronić niezbędnych do prowadzenia wojny obszarów zadając Niemcom jak największe straty,-wykorzystując sprzyjające warunki do przeciwuderzeń odwodami nie dać się rozbić przed rozpoczęciem działań sprzymierzonych na zachodzie, -po wystąpieniu zbrojnym sprzymierzonych i odciążeniu frontu polskiego podjąć decyzje zależnie od położenia. Biorąc pod uwagę względy natury ekonomicznej i mobilizacyjnej oraz możliwość niemieckiej akcji zaczepnej o znaczeniu lokalnym na Pomorze lub Gdańsk, Generalny Inspektor zdecydował stoczyć bitwę obronną głównymi siłami polskimi na zachodnich obszarach kraju. Główna linia oporu przebiegała: na północy -od Puszczy Augustowskiej wzdłuż Biebrzy; Narwi oraz Wisły do ujścia Brdy; na zachodzie -od Chojnic przez Bydgoszcz, Znin, wzdłuż górnej Noteci, górnej Warty, przez Sląsk do Bielska i Zywca; na południu - wzdłuŻ Karpat. Pierwsze uderzenia Niemców odpierać miały związki taktyczne armii pierwszego rzutu, zmobilizowane odpowiednio wcześniej w alarmie. Zadaniem ich była również osłona mobilizacji i koncentracjj pozostałych sił, stanowiących w większości odwody Naczelnego Wodza. Konieczność szybkiego prowadzenia przygotowań obronnych zmuszała polskie kierownictwo wojskowe do improwizacji w metodach i kolejności prac. Plan operacyjny, oparty jedynie na ogólnych założeniach, nie byl opracowany szczegółowo w sztabach i nie sprawdzony podczas ćwiczeń czy gry wojennej. Dotyczył przy tym pierwszego etapu działań w zachodniej części kraju, tj. bitwy o utrzymanie głównej pozycji obrony. Kolejne etapy były jedynie przewidywane, a opracowanie ich miało nastąpić w okresie późniejszym. Szef Sztabu Głównego usiłował później tłumaczyć brak jakiejkolwiek ustalonej koncepcji prowadzenia działań w kolejnych etapach wojny przyczynami obiektywnymi, jak np. brakiem odpowiednich funduszy, czasu i środków technicznych. Decydujące w tej sprawie było stanowisko Generalnego Inspektora, który uznał, że jednoczesne opracowanie wszystkich zagadnień związanych z planem spowoduje rozproszenie wysiłków, a ponadto rzekomo dekonspiruje całość zamierzeń polskich.  
Takie stanowisko było z gruntu niesłuszne. Wojnę przyjąć musieliśmy w takich warunkach, w jakich nam ją narzucono. Absurdalne byłoby założenie, iż Niemcy poczekają z agresją tak długo, aż Polska uzyska fundusze i środki techniczne. Powaga sytuacji wymagała opracowania całego planu przy uwzględnieniu środków, jakie były w dyspozycji. Przesadna zaś "konspiracja" planów, jak wiemy, spowodowała wiele szkód; do chwili wybuchu wojny dowódcy związków operacyjnych (armii i grup operacyjnych) nie tylko nie mieli planów, ale nie znali nawet "przewidywań" kolejnych etapów działań. Ze względu na konieczność natychmiastowego przystąpienia do prac obronnych opracowane już wytyczne postanowiono przekazać dowódcom związków operacyjnych. 23 marca 1939 r. Generalny Inspektor, dysponując tylko częściowo opracowanymi elementami planu "Zachód", wręczył dowódcom armii i samodzielnych grup operacyjnych teksty zarządzeń wykonawczych. Otrzymały je wyłącznie związki pierwszego rzutu. Wytyczne dla drugich rzutów (odwody Naczelnego Wodza) miały być opracowane i przekazane później. Wobec wzrastającego zagrożenia południowego skrzydła przyszłego frontu- obrony -postanowiono jedynie przesunąć planowany rejon koncentracji głównego odwodu Naczelnego Wodza z obszaru Kutno, Warszawa, Skierniewice do obszaru Warszawa, Tomaszów Mazowiecki, Radom. W rejonie Kutna zdecydowano natomiast rozmieścić grupę dwóch dywizji piechoty, przewidzianą jako jeden z odwodów operacyjnych Naczelnego Wodza. Utworzenie podobnego odwodu przewidywano również w widłach Bugu i Narwi oraz w rejonie Tarnowa. Jednocześnie z wydanymi zarządzeniami powołano ścisłu sztaby robocze armii i grup operacyjnych. Opierając się na inspektoratach utworzono następujące dowództwa armii: "Modlin" z gen. Emilem Krukowiczem-Przedrzymirskim jako dowódcą, "Pomorze" z gen. Władysławem Bortnowskim, "Poznań" z gen. Tadeuszem Kutrzebą, "Łódź" z gen. Juliuszem Rómmlem, "Kraków" z gen. Antonim Szyllingiem oraz SGO "Narew" z gen. Czesławem Młotem-Fijałkowskim, dotychczasowym dowódcą dywizji piechoty. Nie otrzymały natomiast zadań marynarka wojenna i lotnictwo. Ustne zarządzenia Generalnego Inspektora otrzymało prawdopodobnie dowództwo marynarki wojennej po zajęciu przez Niemców Kłajpedy 23 marca 1939 r.
Miały one dotyczyć wzmożenia czujności i obserwacji niemieckiej floty wojennej. Równolegle do zarządzeń wykonawczych Generalnego Inspektora w dziedzinie ściśle operacyjnej poczyniono pierwsze kroki zmierzające do podniesienia gotowości bojowej wojska. 23 marca Ministerstwo Spraw Wojskowych zarządziło częściową mobilizację alarmową. Następnie część zmobilizowanych już jednostek przetransportowano do rejonów ich przyszłych działań. Opierając się na koncepcji operacyjnej przyszłego planu "Zachód" przystąpiono do ppracowania jego części składowych. Sztab Główny napotkał od razu powaźne trudności w pracy. Zaimprowizowane wytyczne -Generalnego Inspektora z 23 marca nie określały, niestety, wielu zamierzeń niezbędnych do opracowania zadań w zakresie transportu, fortyfikacji, łączności, zaopatrzenia, planu użycia lotnictwa i innych.Prace nad planem transportowym, w myśl wytycznych szefa Sztabu Głównego z 4 marca 1939 r., zamierzano rozpocząć dopiero we wrześniu tego roku. Nowa sytuacja wymagała jednak natychmiatowego podjęcia prac. Tymczasem brak konkretnych decyzji w podziale sił i środków oraz O. de B. pierwszych rzutów wojsk, a szczZmotoryzowana bateria dział plot 40 mmególnie odwodów Naczelnego Wodza, spowodpwał prawie dwumiesięczną zwłokę. Do opracowania planu transportowego przystąpiono więc późno i z konieczności w wielkim pośpiechu. W tej sytuacji trudno było ustrzec się od pomyłek i zapewnić dokładność jego realizacji. Opóźnienie prac nad planem transportowym było spowodowane także koniecznością stopniowego wnoszenia poprawek i uzupełnieii do planu mobilizacyjnego "W". W większości dotyczyły one nowo powstających jednostek, które plan " W2" uwzględniał, a które z kolei musiały być wprowadzone do planu transportowego. Z podobnych powodów nie podjęto wcale prac nad planem szczególnie ważnym -planem fortyfikacyjnym. Rozkaz opracowania tego planu wydał szef Sztabu Głównego na początku maja 1939 r ., ale bez wiążących i konkretnych wytycznych. W końcu maja lub na początku czerwca 1939 r. szef Oddziału III płk dypl. Stanisław Kopański opracował referat na temat zakresu robót fortyfikacyjnych i przedstawił go płk. dypl. Józefowi Jakliczowi. Dopiero po kilku tygodniach otrzymał odpowiedź, iż jego treść w odpowiednim czasie zostanie wykorzystana. Niestety, na opracowanie planu w całości nie starczyło czasu. Prace fortyfikacyjne rozpoczęto dopiero w lipcu, na podstawie doraźnych zarządzeń i rozkazów wydawanych w róznym czasie. Obowiązek wykonania umocnień terenu spadł na dowódców związków operacyjnych. Do wybuchu wojny wykonano je zaledwie w połdwie. Spotykany dość powszechnie argument, że prace polowe i fortyfikacyjne opóźniono rzekomo ze względu na konieczność oszczędzania zbiorów, nie wydaje się w pełni przekonujący. Podstawową przyczyną ich opóźnienia był brak całościowego plahu fortyfikacyjnego. Do opracowania planu łączności na wypadek wojny z Niemcami przystąpiono w końcu marca 1939 r. 
Podstawowym jego elementem był plan łączności przewodowej, który uwzględniał przede wszystkim sieć Ministerstwa Poczt i Telegrafów, dysponującego głównie liniami stałymi i w większości napowietrznymi. Główne węzły tej sieci koncentrowały się w duzych ośrodkach miejskich, szczególnie zagrozonych uderzeniami niemieckiego lotnictwa bombowego. Opracowany w 1936 r. plan organizacji łączności przewodowej Naczelnego Wodza na wypadek "Z" pozbawiony był podstawy, tj. planu operacyjnego, nie przedstawiał więc praktycznej wartości w wypadku konfliktu zbrojnego. Brak planu operacyjnego zastąpiono wówczas ogólnymi przewidywaniami szefa Oddziału III Sztabu Głównego. Do 1939 r. one jednak się zdezaktualizowały, a dane dotychczasowego planu łączności przewodowej okazały się mało przydatne do nowego. Nowy plan łączności przewodowej przewidywał pracę Naczelnego Dowództwa i jego, sztabu z dowództwami armii na trzech łączach telegraficznych. Brak odpowiedniej liczby tras, po których biegły połączenia, spowodował nadmierną ich koncentrację. Tak więc na jednym kierunku biegły nierzadko dwa połączenia do jednej armii oraz dwa do innej. Stąd tez w wypadku zniszczenia go Naczelne Dowództwo traciło łączność od razu z dwiema armiami. Plan łączności radiowej uwzględniał przede wszystkim organizację i pracę sieci wojskowych. Obok nich istniało wiele innych, które wyłączone stały z kompetencji naczelnego dowódcy łączności, a ich wykorzystanie do potrzeb operacyjnych mogło nastąpić dopiero po uprzednim uzgodnieniu z odpowiednim ich dysponentem. Nastąpiła w ten sposób nie usprawiedliwiona potrzebami nadmierna decentralizacja sił i środków łączności. Był to poza niedostateczną ilością sprzętu radiowego główny brak w zakresie łączności radiowej. Obok sieci radiowych, którymi kierował naczelny dowódca łączności, istniały wydzielone w dyspozycji Oddziału II Sztabu Głównego, marynarki wojennej, Ministerstwa Poczt i Telegrafów, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Polskiego Radia, Policji Państwowej i Straży Granicznej. Sieci tych -jak należy sądzić -plan łączności radiowej nie uwzględniał. Przewodową i radiową łączność operacyjną uzupełniały ruchome siły i środki łączności. Tworzyła je przy Naczelnym Dowództwie grupa oficerów łącznikowych, dysponująca specjalnie przeznaczonymi do tego celu samochodami i samolotami. Praca nad planem łączności, rozpoczęta w marcu 1939 r., do wybuchu wojny nie została ukończona. Plan ten, jako wtórny dokument planu operacyjnego, przewidywał jedynie organizację i pracę łączności na okres
pierwszego etapu kampanii. 
Nie zapewniał natomiast systemu dowodzenia w wypadku konieczności opuszczenia głównej pozycji obronnej i zorganizowania oporu w głębi kraju. Nie przewidziano zatem osi przesunięć stanowisk dowodzenia i miejsc ich pracy, które należało odpowiednio wcześniej przygotować pod względem łączności. Nie zadysponowano wreszcie odwodem sił i środków łączności, z którego wydzielenie odpowiednich zespołów do zabezpieczenia powstających sztabów nowych związków operacyjnych już wczasie trwania działań wojennych było konieczne. Podobnie cząstkowym planem był plan kwatermistrzowski. Do jego opracowania przystąpiono w końcu marca lub na początku kwietnia 1939 r.Podstawą systemu dowozu i ewakuacji w ogniwie: Naczelne Dowództwo-armia, był transport kolejowy, w nieznacznym procencie uzupełniany transportem samochodowym. W ogniwie: armia-dywizja i niżej, był używany prawie wyłącznie transport o żaprzęgu konnym. Jego wydajność eksploatacyjna i możliwości manewrowe były niezwykle niskie. Zaopatrzenie miano dowozić z magazynów i składnic centralnych do stacji magazynowo-rozdzielczych, organizowanych przy większych węzłach kolejowych. Brak dostatecznej liczby takich węzłów powodował najczęściej konieczność zaopatrywania dwóch, a nawet trzech związków operacyjnych na jednej stacji magazynowo-rozdzielczej. Ewakuacja rannych i materiałowa odbywać się miała do specjalnie przeznaczonych w tym celu ośrodków w głębi kraju. Baza materiałowa, na której plan kwatermistrzowski opierał zaopatrzenie walczących wojsk, była niewspółmiernie mała i ograniczona w stosunku do potrzeb armii oraz niewydolna w warunkach prawie absolutnej izolacji Polski od zaopatrzenia z zewnątrz. Zapasów materiałowych zgromadzonych w składacpiechota polska wychodzi na front ...h i magazynach wystarczało na miesiąc wojny. Po upływie miesiąca materiału wojennego dostarczać miała bieżąca produkcja przemysłu oraz import z zagranicy, żywność zaś uzupełniać miano systemem zbiórki dokonywanej w kraju. Plan kwatermistrzowski był dokumentem zabezpieczającym plan operacyjny w zakresie organizacji zaopatrzenia i ewakuacji w pierwszymetapie wojny. Pierwsza linia stacji magazynowo-rozdzielczych znajdowała się w odległości 50-150 km od Jinii przewidywaneg,o początkowego starcia i biegła ogólnie przez Białystok, Toruń, Kutno, Warszawę, Łódź, Kraków i Przemyśl, a więc w strefie bliskiej linii frontu. Stąd też możliwość szybkiego zagrożenia i sparaliżowania ich pracy była bardzo prawdopodobna. Przewidziano wprawdzie zapasową linię takich stacji (Warszawa, Dęblin, Lublin, Przemyśl, Rozwadów), ale nic nie zrobiono, aby w wypadku konieczności mogły one rozpocząć pracę.
Połowa zgromadzonych na okres wojny zapasów materiałowych i Żywności znajdowała się w składach armijnych. Przez 15 dni związki Operacyjne miały zaopatrywać się samodzielnie, potem zaopatrzenie nadchodzić powinno z magazynów centralnych. Te jednak znajdowały się poza strefą planowanej ewakuacji; plan wycofania bowiem organizacyjnie uwzględniał ewakuację z pasa przylegającego do północnych i zachodnich granic Polski o głębokości nie większej niż 150 km, co zaś do ewakuacji terenów położonych w głębi Polski istniały tylko- ogólne przewidywania. W razie konieczności ewakuacji magazynów centralnych w głąb kraju planowa działalność w tym zakresie musiałaby zastąpić improwizacja, a ciągłość zaopatrywania walczących armii stałaby się wątpliwa. Jak już wspomniano, po upływie n:łiesiąca potrzeby wojska miała zaspokajać bieżąca produkcja wojenna. Tymczasem plan ewakuacji nie uwzględniał również wycofania większości zakładów przemysłowych, w tym całego Centralnego Okręgu Przemysłowego, zostających poza pasem planowanej ewakuacji. Jedynie przewidywano ich przesunięcie w głąb kraju przed upływem miesiąca. Ogólnie rzecz biorąc, plan kwatermistrzowski zapewniał planowe i w miarę pełne zaopatrzenie walczących armii tylko w pierwszych 15 dniach wojny. Podczas następnych należało spodziewać się poważnych zakłóceń w zaopatrzeniu, po upływie zaś miesiąca dowóz jego ustałby całkowicie. Sztab Główny opracował w tym czasie także plany użycia lotnictwa i OPL. Plan użycia lotnictwa zawierał tylko ogólne wytyczne podziału lotnictwa i zadań, nie związane konkretnie ani miejscem, ani czasem
z określonymi rejonami działań operacyjnych. Nie uwzględniał wcale zagadnień współdziałania z wojskami lądowymi, bazowania jednostek lotniczych oraz zaopatrzenia jednostek lotniczych .Planem operacyjnym najpełniej opracowanym, uwzględniającym stosunkowo wszechstronnie możliwości oraz stan sił i środków był plan OPL. Podstawą obrony przeciwlotniczej była obrona bierna. Czynna obrona przeciwlotnicza, ze względu na brak odpowiedniej ilości
uzbrojenia, szczególnie dział przeciwlotniczych, nie mogła sprostać wymogom. Ograniczono ją z konieczności do obiektów najważniejszych. Najsilniejszą OPL czynną miała Warszawa, następnie Śląsk i Wybrzeże. Odpowiednią liczbę dział przeciwlotniczych przeznaczono również dla obrony powietrznej Łodzi, Krakowa i Dęblina. Stosunkowo najsłabszą osłonę miały Lwów, Wilno, Lublin, Poznań i Toruń. Obronę ważniejszych węzłów komunikacyjnych zapewniały przede wszystkim przeciwlotnicze karabiny maszynowe. Pracy Sztabu Głównego nad planem operacyjnym wojny z Niemcami towarzyszyła atmosfera nerwowości. Plan bowiem był w powijakach, a niebezpieczeństwo napaści niemieckiej ciągle wzrastało. Po zajęciu Czechosłowacji w marcu 1939 .r. nie powinien był ujść uwagi fakt, iż Niemcy wykorzystają obszar Czech i Słowacji w wojnie przeciwko Polsce. 

Tymczasem dopiero latem, wskutek wyraźnej koncentracji wojsk niemieckich na tych obszarach, dowództwo polskie podejmować zaczęło doraźne środki zaradcze (nazywało je poprawkami do planu operacyjnego ). W ramach tych środków nastąpiło przesunięcie odwodu głównego bardziej na południe -do obszaru Tomaszów Mazowiecki, Kielce, Radom. W sierpniu ponownie analizowano sprawę koncentracji odwopolskie myśliwce P-11 na lotnisku polowym ...du głównego i zdecydowano przesunąć go jeszcze bardziej na południe.. Wybuch wojny jednakże zamiar ten przekreślił. Skrzydło południowe frontu natomiast zostało przedłużone aż po granicę z Rumunią i wzmocnione nowymi jednostkami. Do obrony odcinka od Nowego Sącza do granicy z Rumunią utworzopo armię "Karpaty", która w chwili wybuchu wojny dysponowała zaledwie siłami dwóch brygad piechoty górskiej i nieliczną artylerią. Poza tym wzmocniono armię "Kraków", skracając jej odcinek obrony i przydzielając dodatkowo brygadę piechoty górskiej oraz 10 brygadę kawalerii zmotoryzowanej. W końcu czerwca postanowiono utworzyć odwód południowy wydzielając do jego składu początkowo 38 rezerwową dywizję piechoty, a 28 sierpnia następną 22 dywizję piechoty. Podobnie zbyt późno uświadomiono sobie powagę niebezpieczeństwa grożącego z obszaru Prus Wschodnich. Zaczęto wtedy uwzględniać nie tylko możliwość bezpośredniego natarcia Niemców na Modlin, ale także prawdopodobieństwo uderzenia w kierunku wschodnim i głębokiego obejścia Warszawy. W związku z tym postanowiono wzmocnić północny odcinek frontu, tworząc odwodową grupę operacyjną w sile trzech dywizji piechoty. Latem 1939 r. odżył z całą siłą tzw. kryzys gdański. Szczególne jego nasilenie, grożące lada dzień wybuchem wojny, notowane było od początku sierpnia. Naczelne władze wojskowe jednakże bezkrytycznie zgadzały się z nazbyt optymistyczną oceną sytuacji międzynarodowej, dokonaną przez kierownictwo polityczne. Nadal łudziły się nadzieją, że do konfliktu zbrojnego nie dojdzie, co najwyżej hitlerowcy zdobędą się na próbę wcielenia siłą do Rzeszy obszaru Wolnego Miasta Gdańska. W najgorszym wypadku spodziewano się lokalnego konfliktu zbrojnego. W celu zamanifestowania woli obrony interesów polskich w Gdańsku utworzono 13 sierpnia 1939 r. Korpus Interwencyjny i skierowano go do obszaru operacyjnego armi "Pomorze".


Opracowano na podstawie: Wojna Obronna Polski 1939 - praca zbiorowa

Copyright Bolek Rosinski, Łódź 2001 . Wszelkie prawa zastrzeżone !!!